Leszek

Jestem młodym emerytem 🙂
Z wykształcenia jestem inżynierem, absolwentem Politechniki Śląskiej ale to było bardzo dawno temu 🙂
Z jogą związałem się blisko dwadzieścia lat temu i początkowo było to na zasadzie „a pójdę i zobaczę co to takiego”. Początki były dla mnie bardzo trudne, byłem silny ale sztywny jak patyk . Miałem jednak szczęście trafić na swej jogicznej drodze, na mądrych nauczycieli, którzy pomogli mi przebrnąć przez trudny początek adepta jogi. Systematyczna i zdeterminowana praktyka zaczęła przynosić owoce i pojawiły się pierwsze symptomy przemiany wewnętrznej. Były one na tyle zauważalne, że urodziło się w moim umyśle przekonanie, że to jest jedyna i właściwą droga rozwoju. Dość wcześnie rozpocząłem nauczanie jogi w ramach tak zwanych zastępstw, były to czasy kiedy certyfikowanych nauczycieli nie było wielu. Wtedy właśnie odkryłem, że nauczanie sprawia mi wielką radość. W roku 2010 ukończyłem roczny kurs przy AWF pod kierownictwem profesora Janusza Szopy, niekwestionowanego autorytetu w świecie Jogi. Już jako certyfikowany instruktor rekreacji ruchowej rozpocząłem pracę w fitness klubie PROACTIV w Katowicach. Przez wiele lat jeździłem na obozy jogiczne w Czechach gdzie szlifowałem swoje umiejętności. Dla nauczyciela bardzo ważny jest rozwój osobisty mam tu na myśli dociekliwość, która kazała mi przestudiować całkiem pokaźną stertę ksiąg i obejrzeć imponującą ilość materiału filmowego z, których to czerpałem inspirację do kolejnych zajęć. Po wielu latach wypracowałem własny autorski system praktyki jogicznej, który znalazł uznanie w licznej gromadce moich kochanych uczniów. Mam spore doświadczenie pracy z ludźmi ze schorzeniami stawowymi. Ostatnie dwa lata prowadziłem zajęcia „zdrowy kregoslup” z wykorzystaniem elementów jogi. Mam kilkuletnie doświadczenie w pracy z osobami dojrzałymi prowadząc zajęcia Jogi na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Nadal czuje niedosyt wiedzy i umiejętności i pracuję nad rozszerzeniem swojego jogicznego warsztatu.Jeżeli to co napisałem nie przekonało Cię to serdecznie zapraszam na matę. Może jednak jestem lepszym nauczycielem niż pisarzem 🙂